Pierwszy proboszcz

Kategoria: Felieton

Autor: Hubert Zasępa

Data: sobota • 10 września 2016

17:48

Imię ks. Stanisława Guzika kojarzy prawie każdy mieszkaniec Dźbowa. Jego imię nosi rondo u zbiegu ul. Leśnej, Gościnnej i Powstańców Warszawy. Jego pamięci poświęcona też jest marmurowa tablica w kruchcie parafii św. Teresy.
Ks. Stanisław Guzik urodził się 18 listopada 1905 roku w Przesławicach, miejscowości w powiecie miechowskim. Święcenia kapłańskie otrzymał 4 czerwca 1933 roku na Jasnej Górze z rąk biskupa Teodora Kubiny. 14 lipca 1937 roku został mianowany ekspozytorem nowo utworzonej parafii w Dźbowie. Rodzina nie była zamożna, sam ksiądz żył biednie i zawsze blisko ludzi. Przez dwa lata swojej pracy gromadził materiał na budowę kościoła parafialnego. Prace budowlane przerwała II wojna światowa, a zgromadzone materiały budowlane zajęli Niemcy. Sama parafia w Dźbowie została wcielona do Rzeszy Niemieckiej.
W czasie okupacji ksiądz Stanisław Guzik współpracował z oddziałami partyzanckimi. Nie potrafił przyglądać się obojętnie okrucieństwu hitlerowców. Był świadkiem zbiorowej egzekucji dziesięciu polskich więźniów w listopadzie 1943, ale mimo to nie zaprzestał pomagać i współpracować z podziemiem. Służył pomocą mieszkańcom parafii, wspierał materialnie najuboższych. Był zawsze otwarty dla młodzieży, umiejętnie organizował lekcje historii, języka polskiego, historii, katechezy. To dla nich założył Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży Męskiej i Żeńskiej.

Imię księdza znalazło się na liście nazwisk partyzantów, którą zdobyli Niemcy w 1944 roku. Nocą z 18 na 19 listopada gestapo dokonało rewizji na terenie parafii i znaleźli ślady pobytu oddziału partyzanckiego. Nie wiadomo dlaczego nie aresztowano ks. Stanisława od razu. Parafianie usilnie namawiali proboszcza, aby opuścił kościół. Rano do kościoła przyjechała nowa grupa funkcjonariuszy gestapo z Konopisk. Dopiero wówczas ksiądz podjął próbę ucieczki, w trakcie której złamał nogę. Schwytany został przewieziony do więzienia w Blachowni, gdzie przebywał przez 40 dni. W trakcie pobytu nie udzielono mu pomocy lekarskiej, oraz torturowano próbując wydobyć cenne dla okupanta informacje. Proboszcz nie złożył żadnych obciążających zeznań.
W ciężkim stanie, z infekcją złamanej nogi, został przewieziony do obozu Gross-Rosen, a stamtąd w początkach lutego 1945 roku do obozu Dora-Nordhausen. Jak wyglądały ostatnie godziny życia księdza wiemy dzięki relacji ks. Jana Rzymełko: „Otóż ks. Stanisława Guzika, po okropnym transporcie z Gross-Rosen wśród huku armat rosyjskich (8-12 lutego 1945 roku) spotkałem dopiero w obozie Dora-Nordhausen w baraku 31. Był już w stanie godnym pożałowania. Nabył wśród tej piekielnej przeprawy w otwartych węglarkach zapalenia gardła, zapalenia gruczołów, miał wielka gorączkę i wielki nowotwór na prawej nodze poniżej kolana, tak, że wsparty o mnie chodził, a właściwe wlókł się z wielkim trudem. Nic dziwnego, cztery dni trwała ta podróż wśród mrozu, śniegu, wiatru i deszczu, w ostatnich dwóch dniach bez pożywienia i wody”. Ksiądz Stanisław Guzik zmarł o godz. 1.30 w nocy 10 marca 1945 r. Ciało Księdza spalono w krematorium.

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*